Pytania naprowadzające, cel warsztatu, Event Storming Big Picture
Witaj drogi ekspercie, mój drogowskazie, mój druhu. Na początek chciałbym podkreślić ponownie cel naszego spotkania. Tak jak rozmawialiśmy wczoraj, chcemy dziś z tego spotkania wyjść z wysokopoziomowym (Big Picture) modelem "as is" procesu oceny dostawcy. Chcemy wiedzieć jak on obecnie działa i wyrównać wiedzę. Obecnie ten proces wykonujecie manualnie w dużej mierze i chcecie go docelowo zoptymalizować. Czy to wszystko się zgadza?
Jak zawsze przyjacielu niedoli trafiłeś w samo sedno. Wszystko się zgadza, możemy działać.
Grejt. Powiedz mi na początek co z Twojej perspektywy jest najistotniejsze w tym procesie. Innymi słowy, bez czego ten proces nie mógłby się udać? Użyjemy do tego tych pomarańczowych karteczek, które symbolizują zdarzenie domenowe, te ważne momenty w procesie. Pamiętasz, to coś co zapisywaliśmy w czasie przeszłym, bo w końcu z czymś co się już wydarzyło ciężko dyskutować. :-)
Wiem wiem, dobra jedźmy z tym. No to tak. Daj mi te karteczkę, albo ze dwie bo szybciej to zrobię, pa tera. pyk pyk i jest: "Zakwalifikowano dostawcę do współpracy" i "Zaakceptowano dostawcę".
Okej.. nieźle. Brzmi poważnie. Powiedz mi, czemu ta kwalifikacja jest ważna? I czym ona różni się od akceptacji?
No bo kwalifikację robi Jolka albo ja, a potem to idzie do szefa i on akceptuje to dopiero.
Ah ta Jolka. A co się musi stać, abyś mógł w ogóle rozpocząć kwalifikację?
Musi do systemu wpłynąć oferta. Pracujemy na XERXESIE, Tomek w COBOLu wyklikał, poszedł wczoraj na emeryturę i klops. Chłop 78 lat ma. Ale to tak na marginesie. Anyway, jest to dla nas duży problem. Apka jest mega wolna.
Okej. Czyli gdybym usunął to nasze zdarzenie zakwalifikowano dostawcę do współpracy, to daleko nie zajedziemy jak rozumiem?
Zdecydowanie. To jest uber ważny krok. Oceniam dostawcę moim pięknym umysłem oraz błękitnymi oczami i kwalifikuję go.
Zapomniałbym.. Powiedz mi jeszcze, czy jest jeszcze inne wejście do procesu oprócz otrzymania oferty w XERXESIE?
Nope. To jedyna opcja.
Dobra, czyli dostajemy ofertę, a następstwem jest.. jak Ty to nazwałeś?
Rozpoczynam ocenę dostawcy, tfu, przepraszam, "Rozpoczęto ocenę dostawcy", he he..
Jesteś najbystrzejszą osobą przed swoim ekranem. No dobra, to jeszcze raz. Dostajesz ofertę, oceniasz typa i możesz go zakwalifikować. Czy ocena może skończyć się inaczej niż kwalifikacją?
Wiadomix. Mogę dostawcę odrzucić, a także zablokować. W sumie to system też weryfikuje tę kwalifikację w pewnej mierze i może nie dopuścić do kwalifikacji jeśli.. dobra, na razie nie chciałeś wchodzić w szczegóły, opowiem Ci potem.
Ja Cię kręcę. Czyli oprócz Twojego pięknego umysłu oceny dokonuje także system?
No, w sumie tak.
A co jest bezpośrednim następstwem wykonania oceny dostawcy?
Kwalifikacja do współpracy idzie do szefa. Powiadamiamy go na pager (sic!). No i szef akceptuje albo odrzuca kwalifikację. Założenie blokady oraz odrzucenie przeze mnie albo przez Jolkę nie przechodzi przez szefa.
A co się stanie, jeśli szef pojedzie na wakacje i nie klepnie Ci kwalifikacji? Tracicie dostawcę?
No i właśnie tutaj mamy wąskie gardło. Jest to dla nas spory kłopot, bo szefowi a to pager nie zadziała, a to nie usłyszy, a to zapomni...
Smutek :-( okej, czy odrzucenie / potwierdzenie kwalifikacji to ostatni krok procesu? Czy ma on jakieś skutki?
No ma, ma. odrzucenie kwalifikacji implikuje odrzucenie dostawcy, a akceptacja kwalifikacji implikuje akceptację dostawcy. Powiadamiamy jeszcze dostawcę na koniec.
Mhmm... o szczegółach pogadamy na kolejnych warsztatach, gdy będziemy modelować proces "to be". Powiedz mi jeszcze na koniec, co musiałoby się stać, abyś uznał tę inicjatywę za udaną, za sukces?
Wydaje mi się, że wszystko to przegadaliśmy - najbardziej boli mnie ten bottleneck i ten przestarzały system. Czuję się nieraz przez niego jakbym sam miał 78 lat, a mam 76. :-(
Kumam. Dzięki brachu. Nie zostawię Cię. Najwyżej razem pójdziemy na dno. Jesteśmy w kontakcie! Jak przyjdą mi do głowy jeszcze jakieś pytania, umieszczę je w formie hotspotów i przegadamy przy najbliższej okazji.